Wiele osób obserwując moje zdjęcia na Instagramie, a czasem też na Facebooku pyta czym są te fioleczki / ampułki / buteleczki wystające z moich doniczek. Postanowiłam więc napisać na ten temat kilka słów mimo, że absolutnie nie jestem ekspertem w temacie. Będzie to totalnie podstawowe ABC semihydroponiki (czy też hydroponiki pasywnej), które mam nadzieję pozwoli Wam zrozumieć jak taki sposób uprawy roślin wygląda. Zainteresowanych, zapraszam niżej!

Czym jest hydroponika?

Posiłkując się definicją z Wikipedii:

Hydroponika, uprawa hydroponiczna, kultura wodna – bezglebowa uprawa roślin na pożywkach wodnych, umożliwiająca produkcję roślinną w sztucznych warunkach domowych jak i na skalę przemysłową, głównie w szklarniach i namiotach. Szczególnie przydatna do uprawy warzyw, kwiatów oraz ziół.

Jak widzicie, w tym sposobie uprawy nie używamy ziemi – bryła korzeniowa rośliny umieszczana jest np. w keramzycie, czy podłożu mineralnym typu Lechuza. Czym jest ta tajemnicza „Lechuza”? Jest to mieszanka lawy wulkanicznej, pumeksu i zeolitu. Ta oryginalna dodatkowo zawiera nawóz, który według słów producenta wystarczyć ma na 6 miesięcy. Po tym czasie należy roślinę regularnie nawozić nawozami dedykowanymi do uprawy hydroponicznej (!!!).

Od razu rozwiewając kolejne wątpliwości – uprawa hydroponiczna w domu nie wiąże się z obowiązkowym posiadaniem szklarenki czy namiotu dla roślin. Można uprawiać rośliny w lechuzie czy keramzycie i mogą one normalnie rosnąć na regale, półce czy parapecie.

Jak to ugryżć?

Zacznijmy od listy rzeczy, których potrzebujemy aby uprawiać roślinę w hydroponice:

  • doniczka / koszyczek hydroponiczny ze wskaźnikiem poziomu wody lub osłonka produkcyjna z dziurkami na spodzie
  • osłonka na doniczkę bez dziur w dnie (!!!) – najlepiej sprawdzają się osłonki plastikowe lub ceramiczne (ale koniecznie szkliwione od wewnątrz)
  • keramzyt lub lechuza
  • nawóz dedykowany do hydroponiki np. General Hydroponics Flora Series
  • płyn do sprawdzania PH pożywki

Są osoby, które zamiast doniczek stosują zwyczajne plastikowe kubeczki, w których wykonują dziurki samodzielnie, a jako osłonka służy im drugi, odrobinę większy kubeczek plastikowy – ja jednak lubię wygodę jaką dają mi doniczki ze wskaźnikami poziomu wody w osłonce, dedykowane hydroponice. Dodatkowo zależy mi na tym, aby roślina niezależnie od tego gdzie stoi wyglądała ładnie i była ozdobą pomieszczenia, a jak mam być z Wami zupełnie szczera, kompletnie nie podobają mi się wizualnie te plastikowe kubeczki.

Przejdźmy do tego, jak zasadzić roślinę w takiej doniczce. Na początek Waszej drogi z hydroponiką polecam ukorzenić sadzonkę posiadanej przez Was rośliny w wodzie (np. syngonium, filodendrona lub hoyę) i taką ukorzenioną sadzonkę umieścić w keramzycie lub lechuzie. Dlaczego? Aby korzenie rośliny nie zgniły w hydroponice, w której roślina ma praktycznie ciągły dostęp do wody z pożywką, muszą być one idealnie oczyszczone z ziemi. Dlatego podczas przenoszenia rosnącej już w ziemi rośliny do hydroponiki, trzeba naprawdę przyłożyć się do oczyszczenia korzeni, co nie jest wcale jakie łatwe. Jeżeli „olejemy” sprawę prawdopodobnie szybko się z tą roślinką pożegnamy. Warstwa ziemi, która zostanie na korzeniach będzie za długo trzymać wilgoć, co będzie prowadzić do wspomnianego wyżej gnicia.

Przechodzimy do sadzenia: w naszą doniczkę / koszyczek wsypujemy medium w którym będziemy trzymać roślinkę (keramzyt lub lechuzę) – ważne: minimum to 1/3 wysokości doniczki – najlepiej nasypać medium nieco więcej.

Następnie umieszczamy sadzonkę i przysypujemy korzenie pozostałą częścią medium. Roślina powinna być stabilna w podłożu, nie wypadać z niego, a doniczka musi być odpowiednio dopasowana rozmiarem do wielkości sadzonki. Ważna wskazówka – keramzyt warto namoczyć na 24h, a potem porządnie przepłukać i wysuszyć, bo potrafi mieć w sobie bardzo dużo pyłu. Jeżeli chodzi o Lechuzę (tę oryginalną) producent nie każe jej płukać przed użyciem, ale powiem Wam, że jej ostatnie partie mają w sobie tyle pyłu, że radzę jednak zrobić to samo.

I tak naprawdę roślinkę mamy już posadzoną!

Jak to podlewać?

Właśnie z uwagi na podlewanie UWIELBIAM doniczki ze wskaźnikami poziomu wody. Wiem, że nie musiałabym ich kupować, tylko mogłabym używać zwyczajnych, ale wygoda jaka wiąże się z tym małym wskaźnikiem jest dla mnie odkryciem roku!

Wskaźniki zazwyczaj mają oznaczenia maksymalnego poziomu wody – MAX, minimalnego poziomu – MIN oraz optymalnego poziomu wody – OPT. Czasami nie ma tego napisu OPT po środku, a widzimy tylko MIN i MAX. Wszystkie moje rośliny uprawiane w hydroponice podlewam normalnie od góry., aby woda przeleciała przez cały substrat. Wody wlewam tyle, aby wskaźnik poziomu wody utrzymywał się na poziomie OPT – czyli optymalnym. Wyjątkiem są Hoye, które staram się podlewać tak, aby miały dostęp do wody, ale wskaźnik utrzymywał się bliżej minimalnego poziomu. I to tyle – roślinkę podlewamy jak wskaźnik poziomu wody spadnie do minimum.

Rośliny mniej więcej co dwa tygodnie podlewam dodając do wody nawóz dedykowany hydroponice – wtedy wymieniam całą wodę, która stoi w osłonce na nową. Podlewanie pomiędzy robię już samą przefiltrowaną lub odstaną wodą. Sam nawóz do hydroponiki bez problemu znajdziecie w sieci np. w sklepie Roar Plants lub na Allegro.

PH takiej pożywki – czyli naszej mieszanki wody z nawozem – regulujemy do poziomu w okolicach 5-5,5. W jaki sposób możemy sprawdzić jakie PH ma nasza pożywka? Miernikiem lub płynem do pomiaru PH.

Płyny do mierzenia PH nie są super dokładne, ale są zdecydowanie tańszą alternatywą, bo miernik to już spory wydatek (szczególnie dobry miernik). No i powiedzmy sobie szczerze, płyn jest dość wydajny i starczy nam na jakiś czas jeżeli nie mamy wielu roślin w hydroponice. Poziom PH obniżamy lub podwyższamy za pomocą regulatora PH (PH plus lub PH minus) – ja swój regulator dostałam w gratisie z zestawem nawozów, ale również znajdziecie go bez problemu w sieci. Obsługa tego płynu jest prosta – do probówki wlewamy odrobinę nawozu, dodajemy płyn do sprawdzania PH, mieszamy – po chwili roztwór zmienia kolor. Zazwyczaj przy opakowaniu płynu mamy załączoną skalę kolorów z przypisanymi wartościami PH do każdego koloru, do której porównujemy odcień naszego roztworu. Jeżeli PH jest za wysokie, dodajemy regulator do naszej pożywki (nie do probówki tylko do butelki/konewki – tego naczynia, w którym mieszaliśmy wodę z nawozem) i procedurę sprawdzania PH powtarzamy. Jeżeli do podlewania używacie wody z kranu (która jest dość twarda), przyda Wam się jedynie regulator PH minus.

Po co w ogóle to PH regulować? W mega uproszczeniu – po prostu rośliny przestaną przyswajać składniki dostępne w nawozach i zaczną „głodować”, co negatywnie odbije się na ich wzroście i wyglądzie.

System Lechuza

Te doniczki, które widzieliście wyżej, to tańsza wersja hydroponiki. Doniczki kosztują kilka złotych, a osłonkę możecie do niej dobrać dowolną. Minusem tego rozwiązania jest to, że doniczka stoi w wodzie i trzeba pilnować się przy podlewaniu, aby rośliny nie przelać – bo nawet w hydroponice da się to zrobić. Trudniej, ale się da.

Innym systemem jest system Lechuza, w którym wodę do substratu dostarcza sznurek zanurzony w zbiorniku znajdującym się pod doniczką. Sam substrat nie ma bezpośredniego kontaktu z wodą. Jest to fajny system szczególnie dla osób, których często nie ma w domu, bo można napełnić zbiornik i na spokojnie wody wystarczy roślinie na kilkanaście dni, do kilku tygodni. Minusem jest niestety cena tych doniczek – najmniejsze z serii Mini Deltini kosztują 40-45zł w zależności od sklepu, w którym ją kupujemy. Z drugiej strony, nie kupujemy tutaj już osobnej osłonki, bo dostajemy w tej cenie osłonkę pełniącą rolę zbiornika wody, wkład ze wskaźnikiem oraz paczuszkę substratu Lechuza PON.

Mam zaledwie kilka doniczek Lechuzy – głównie wspomniane Mini Deltini i jedną większą doniczkę Deltini ale bardzo sobie ten system chwalę i trochę szkoda, że wypadają one tak drogo. Przy ponad stu roślinach w mieszkaniu, zwyczajnie nie stać mnie na wymianę wszystkich doniczek. A szczerze mówiąc nawet jakby mnie było stać, wolałabym za te pieniądze kupić nowe rośliny 😉

To już wszystko, co chciałam Wam przekazać o hydroponice. Ja nadal się jej uczę i szukam wciąż nowych materiałów na jej temat. Skarbnicą wiedzy dla mnie jest na pewno blog Stacja Plantacja, który Wam totalnie polecam!

A jakie rośliny ja trzymam w hydroponice? Niemal wszystkie swoje Hoye, Alokazje, Filodendrony, Syngonia, a od niedawna – Marantę! Zobaczymy jak sobie ona poradzi 🙂