Dzisiaj nie będzie wpisu obfitującego w zdjęcia, bo cale szczęście w przypadku części tych produktów udało mi się zdobyć próbkę, no a przecież nie będę Wam tu zdjęć próbek serwować, bo to bez sensu 😉

Na wstępie zaznaczę, że to, że jakiś kosmetyk mi się nie sprawdził, nie znaczy, że nie będzie świetny na Twojej / Waszej skórze! To są w zupełności moje subiektywne odczucia po użyciu tych gagatków. Przypomnę, że moja cera to cera mieszana z bardzo przetłuszczającą się strefą „T”. Policzki natomiast mają skłonności do przesuszania.

Po zdjęciu już widzicie czego się można spodziewać, ale przejdźmy do konkretów.

Natasha Denona Mini Sunset Palette

O tej paletce pojawił się osobny wpis na blogu, ale kiedy kompletowałam kosmetyki do dzisiejszego, od razu przyszła mi ona na myśl. To nie jest też tak, że paletka od Natashy to jakieś zło totalne – nie. Te cienie są po prostu ok, a nie tego się oczekuje o palecie z tak wysokiej półki cenowej! To maleństwo kosztuje 109zł (za dużą paletę trzeba zapłacić prawie 500zł), więc łatwo policzyć, że można w cenie miniaturki kupić pełnowymiarową paletę marki Affect lub Zoeva, z której będziecie bardziej zadowoleni niż z tego maleństwa.

Dodatkowo muszę dodać to, o czym już pisałam – opakowanie. Tandetny plastik, którego w paletce z TEJ PÓŁKI CENOWEJ totalnie się nie spodziewamy. Trzymając to maleństwo w rękach, za każdym razem mam wrażenie, że się zaraz rozpadnie. To jest opakowanie, które można było znaleźć w drogeryjnych produktach Catrice, Wibo czy Hean kilka lat temu, bo śmiem twierdzić, że nawet te marki obecnie zaczęły dawać nam już o wiele lepsze jakościowo opakowania swoich produktów.

Fenty Beauty Flyliner

No i doszukałam się bubla w mojej ulubionej od jakiegoś czasu marce kosmetycznej… Nie ma ludzi idealnych, tak więc nie może być tak, że wszystkie produkty Fenty są cudowne.

Flyliner od Fenty można nielubić z dwóch powodów: jest to liner, który nawet po totalnym zastygnięciu bardzo mocno odbija światło. Naprawdę, błyszczy się jakby był czarnym lateksowym linerem. Ja jestem w stanie mu to wybaczyć, bo to co go totalnie wyróżnia to trwałość. W tym temacie to ani Kat Von D, ani Clinique, ani Nyx, ani Eveline nie dają rady tak, jak robi to liner od Fenty.

Jego największym minusem dla mnie jest… aplikator.

Końcówka Flylinera jest jakby gąbką? Przypomina nieco filcowe końcówki eyelinerów, ale nie jest tak sztywna jak one. Dla mnie jednak jest totalnie nieużywalna. Nie potrafię sobie nim namalować ładnie kreski i każde podejście do kolejnej próby to totalna męczarnia. Kilka razy się zdarzyło, że cały makijaż oka musiałam zmyć, bo tego linera nie da się punktowo poprawić. Jak już zastygnie to na zawsze. Z tą końcówką jest coś ewidentnie nie tak, bo zaostrzony czubek jakby w ogóle nie dostaje produktu i nie chce malować – dopiero gdzieś od połowy aplikatora czuć tusz, co sprawia, że wyrysowanie spiczastej jaskółki staje się totalnie niemożliwe.

Pewnie gdyby znalazł się tam pędzelek, byłby to jeden z moich ulubionych linerów ze względu na super trwałość, a tak skupiam się na tym, żeby w ogóle go zużyć. Totalnie niewarty swojej ceny, a kosztuje niemało, bo 86zł.

Hourglass Vanish Seamless Finish Liquid Foundation

To jest jeden z tych produktów, które na szczęście miałam tylko w próbce. Tak na marginesie – jeżeli po stronie Sephory jesteście w stanie stwierdzić który kolor jest najjaśniejszy i ułożyć je jakoś w kolejności to gratulacje.

Bardzo. Ale to bardzo chciałam aby ten podkład wyglądał u mnie tak pięknie jak wygląda u niektórych Youtuberek. Miałam nadzieję, że będzie super po teście Maxineczki, która tak jak ja lubi też podkład z Fenty – niestety dla mnie jest to totalny niewypał.

Po pierwsze – kolory. Dostałam próbkę odcienia Alabaster, bo był to najjaśniejszy dostępny w testerze kolor (z jaśniejszych w gamie mamy jeszcze Blanc i Cream). Kolejne kolory, czyli Porcelain i Bisque dla mnie już są mocno za ciemne. Próbkowany Alabaster jest niestety super różowy, ale co gorsza – utlenia się po nałożeniu do pomarańczy. Nie tego się spodziewam po produkcie za 260zł!!!

Po drugie – świecę się jak naolejowana po zaledwie dwóch-trzech godzinach, a sam podkład zaczyna migrować gdzie mu się podoba. Wygląda ciężko, jakbym nosiła go od trzech dni a nie kilku godzin. Zupełnie nie znajduję tu obietnic producenta o 24-godzinnej trwałości i odporności na ścieranie się.

Sprawdzałałam go z bazą, bez bazy, z pudrem GR, Fenty, Wibo – nic nie pomaga. Jedyne czego nie można mu odmówić to krycie. Mimo wszystko dla mnie bubel totalny.

MAC Studio Fix Fluid

Ostatnio szukając nowego podkładu (Fenty się kończy, a przyznaję, że mam ochotę spróbować czegoś nowego) uznałam, że w sumie to nigdy nie nosiłam podkładów z MACa. Tak naprawdę to poza pomadkami, nie miałam styczności z ich kosmetykami w ogóle, więc wybrałam się na mały „risercz” – najpierw online, potem stacjonarnie.

Obsługa salonu była suuuuper miła i wyszłam z toną próbek mimo, że podczas tej wizyty nic nie kupiłam. W przypadku podkładów zastanawiałam się pomiędzy Studio Fix Fluid a MAC Pro Longwear. Udało się nawet w miarę dobrać odcienie obu, ale dzisiaj chcę się skupić na Studio Fix Fluid. I to znów nie jest tak, że ten podkład jest tragiczny – bo w porównaniu z wyżej wspomnianym Hourglass jest cudny, ale ma jeden minus, który dla mnie go skreśla totalnie. Zapach.

Jak on śmierdzi! Autentycznie czułam ten zapach przez pół dnia. W ogóle nie chciał się z twarzy ulotnić. Aż mnie od niego mdliło. Nie wiem jak go opisać, ale jeżeli rozważacie zakup tego podkładu, a jesteście wrażliwi na zapachy to przejdźcie się do MACa po próbkę albo chociaż powąchajcie go na miejscu. Bo jak wydacie już na niego te 140zł (plus pompka), a potem się okaże, że macie odruch podobny do mojego, to szkoda troszkę tych pieniędzy.

To tyle na dziś – a jakie są Wasze kosmetyczne niewypały?

To zbliżenie na wspomnianą końcówkę linera z Fenty. Widzicie ten czubek? Nawet nie jest prosty i jakby się „mechaci” 🙁 No nie polecam…
Niestety zdjęcie nie oddaje tego jak bardzo różowy jest podkład z Hourglass i tu nie zdążył się jeszcze do końca utlenić. Ale od góry: Bell Nude Liquid Powder 02, Hourglass Alabaster, MAC Studio Fix NC17, Fenty 140, MAC Pro Longwear NW15, Too Faced Peach Perfect Porcelain, Lumene Matte Foundation 01.