Tego nie da się nie zauważyć. Zainteresowanie roślinami domowymi jest obecnie ogromne! Ma to swoje dobre i złe strony. Te dobre, to wciąż powiększająca się liczba sklepów, kwiaciarni zarówno stacjonarnych jak i online oferujących coś więcej niż paprotki i kwiaty cięte. Te złe, to niewątpliwie wzrost cen roślin doniczkowych. Zauważalny wzrost…

Wracając jednak do kwiaciarni online – zauważyłam, że wiele osób, które zaczęło się interesować roślinami domowymi i zamawiają je ze sklepów online, nie za dobrze radzą sobie z rośliną jak już ona do nich przyjedzie. No i właśnie o tym chciałam dzisiaj napisać – jak takie zamówienie online ogarnąć? Czy roślinkę od razu trzeba przesadzać? Kiedy ją podlać? Mam nadzieję, że mój post będzie dla Was przydatny 🙂

Zanim zamówicie

Wpada Wam w oko roślina w sklepie internetowym i bez chwili namysłu klikacie „dodaj do koszyka” i zamawiacie. Nie jest to najrozsądniejsze działanie.

Na początek poczytajcie o roślinie jakie w ogóle ma ona wymagania jeżeli chodzi o jej uprawę. Może się okazać, że podoba Wam się gatunek wymagający dużej ilości światła i wysokiej wilgotności powietrza, a Wasze mieszkanie nie dość, że na parterze z oknem przesłoniętym przez wielkie drzewo, to jeszcze wspomniane okna są tylko od strony północnej. W takim przypadku, bez dodatkowych nakładów finansowych na nawilżacze powietrza i specjalne oświetlenie dla roślin Wasz nowy nabytek będzie marniał w oczach.

Wiele sklepów posiada już filtry pozwalające na filtrowanie całego asortymentu po stanowisku jakie roślina wymaga, trudności w uprawie czy kwestii toksyczności dla zwierząt.

To kolejna sprawa, którą powinniście sprawdzić jeżeli posiadacie w domu czworonożnego przyjaciela lub po prostu małe dziecko, które też może spróbować zjeść liścia nowego nabytku. Jest oczywiście mnóstwo całkowicie bezpiecznych roślin, które wyglądają wciąż zjawiskowo, więc na spokojnie – i tak będziecie mieć w czym wybierać.

Trzecia sprawa to… doniczki, osłonki i podłoża dla roślin. Koniecznie sprawdźcie w opisie rośliny w jakiej formie jest ona sprzedawana. Zdecydowana większość roślin kupowanych w internetowych kwiaciarniach sprzedawana jest w doniczkach produkcyjnych, czyli takich z plastiku – czarnych lub brązowych, z dziurami na spodzie doniczki. Do takiej doniczki będziecie potrzebować osłonkę. Zdarza się, że malutkie, bardzo młode rośliny sprzedawane są jako sadzonki „ukorzenione w balocie” – co oznacza, że roślinkę będzie trzeba od razu umieścić w doniczce z odpowiednim podłożem.

Podłoże w kupowanych przez nas roślinach to zazwyczaj podłoże torfowe, bo takie jest najczęściej stosowane przez osoby zajmujące się uprawą roślin w celach sprzedażowych, gdyż dość długo trzyma ono wilgoć. Nie każda roślina w takim podłożu powinna przebywać, bo są gatunki, które potrzebują znacznie lżejszej, przepuszczalnej mieszanki, a za duża dawka wilgoci spowoduje gnicie korzeni. Wiele kwiaciarni internetowych zwraca na to uwagę i już w opisie rośliny daje jasną informację, czy roślinę należy przesadzić do innego podłoża. Często też w tym samym miejscu możecie kupić gotową już mieszankę dopasowaną do konkretnego gatunku.

Przyjechała nowa roślinka – co dalej?

Jak już ogarnęliśmy wszystkie powyższe rzeczy, zamówiliśmy roślinę, przyszła przesyłka i co teraz?

Rozpakowujcie paczkę ostrożnie, aby rośliny nie uszkodzić np. przecinając jej liście lub łodygi nożykiem lub nożyczkami. Większość sklepów, a szczególnie te, z których usług już korzystałam, bardzo dobrze pakuje rośliny do wysyłki. Doniczki są w kartonie unieruchomione taśmą, bambusowymi lub drewnianymi tyczkami czy kartonowymi ścinkami. Dodatkowo sama roślina owinięta jest szarym papierem, pianką lub delikatną folią. Doniczki zazwyczaj są opakowane dodatkowo w folię i zaklejone taśmą klejącą, aby podłoże się nie rozsypało po kartonie.

Przewoźnicy różnie paczki traktują (niestety) i może się zdarzyć, że i tak ziemia będzie rozsypana po całym kartonie, ale jeżeli nie doszło do uszkodzenia samej rośliny – nie jest to żaden problem.

Co sprawdzamy na początku:

  • obejrzyjcie dokładnie liście (pod liście też zaglądamy!) w poszukiwaniu insektów. Niestety zdarza się, że rośliny przyjeżdżają z pasażerami na gapę – jeżeli tego nie zauważymy, a już mamy inne rośliny w domu, to możemy narazić zarówno nowy nabytek, jak i pozostałych roślinnych mieszkańców na zjedzenie przez szkodniki. Co może znaleźć się na roślinie? Przędziorki, wciornastki, wełnowce czy tarczniki.
  • zaglądamy do doniczki sprawdzając podłoże. Jeżeli zdarzy się, że roślina przyjedzie do Was w doniczce ociekającą wodą (już mi się to zdarzyło) skontaktujcie się od razu ze sklepem – w wyniku przelania mogą się pojawić po kilku dniach plamy na liściach zwiastujące chorobę grzybową. Takiej roślinie najlepiej od razu zmienić podłoże i po przesadzeniu do nowej doniczki wstrzymać się z podlewaniem. Jak mimo tego roślinka padnie, zawsze możecie wtedy składać reklamację. Jeżeli natomiast podłoże jest suche, ale liście rośliny nie są oklapnięte i nie widać po nich braku wody to wstrzymajcie się z pierwszym podlaniem 3-4 dni.
  • zaglądamy na spód doniczki czy z dziurek nie wystają korzenie. Jeżeli widzicie, że korzenie ewidentnie nie mieszczą się w doniczce, wystają bardzo mocno przez dolne otwory doniczki, a czasem i zaczynają się przewieszać górą doniczki – lepiej roślinę przesadzić do doniczki o rozmiar większej. Doniczki produkcyjne lub terakotowe kupicie bez problemu w marketach budowlanych. Są oczywiście rośliny, które lubią „ciasne buty” – np. Zamioculcas czy Ficusy, jednak wciąż korzenie powinny się mieścić w doniczce.
  • jeżeli po pierwszych oględzinach wszystko z rośliną jest ok to… zostawiamy ją w spokoju. Nie przesadzamy rośliny od razu, tylko dajemy jej 2-3 tygodnie na zaaklimatyzowanie się w nowej przestrzeni. Po tym czasie możemy zmienić jej podłoże, czy przesadzić ją do doniczki z terakoty jeżeli tylko w takich trzymamy rośliny w domu. W przypadku gdy roślina zacznie nam w ciągu tego czasu aklimatyzacji marnieć mamy pewność, że nie jest to spowodowane naszym błędem w przesadzaniu czy uprawie, a możliwe, że błąd popełniono już wcześniej na etapie pakowania do wysyłki, czy samej uprawy. W takim przypadku warto skontaktować się ze sprzedawcą.
  • wyjątkiem od powyższej reguły są sukulenty i kaktusy, które są uprawiane w podłożu torfowym (jak niemal wszystkie rośliny), a które nie jest dla nich odpowiednie. W takim przypadku przesadzamy delikwenta do podłoża przepuszczalnego, które nie magazynuje wody, bo jeżeli tego nie zrobimy całkiem możliwe, że szybko uśmiercimy naszego nowego kolegę już po pierwszym podlaniu. Gotowe podłoża dla sukulentów bez problemu zamówicie w internetowych kwiaciarniach.
  • i już ostatnia wskazówka – staramy się roślinę postawić w takim miejscu, aby nie miała kontaktu z innymi, które już posiadamy w domu. Głównie z uwagi na to, że wspomnianych już pasażerów na gapę nie zawsze widać od razu. Lepiej więc zrobić roślinie około 2-tygodniową kwarantannę – jeżeli po tym czasie nic się nie będzie z nią działo i nie widzimy oznak wskazujących na obecność szkodników, śmiało możemy przestawić roślinkę do pozostałych z naszej kolekcji.

Po tym czasie oczywiście nadal musimy naszych zielonych przyjaciół doglądać. Starajcie się jednak nie „dbać o nie za bardzo” i nie podlewajcie ich co drugi dzień, bo większość z nich szybko pożegna się z tym światem z taką dawką wody w korzeniach. Sama mam tendencję do „dbania za bardzo”, więc mam świadomość jakie to trudne na początku, bo przecież chcieliśmy dla nich najlepiej. Nie bójcie się też Internetu – w przypadku pytań o odpowiednie warunki, podłoże czy dbanie o daną roślinę, podpowiedzi znajdziecie bez większego problemu czy to w wyszukiwarce, czy na YouTube (jest mnóstwo świetnych kanałów o tematyce okołoroślinnej) czy nawet na grupach na Facebooku. Im więcej informacji wyszukacie sami o swojej roślince, tym lepiej je zapamiętacie, a życie zarówno roślinki, jak i Wasze będzie prostsze 🙂