Oj dużo się działo. Tak wiem, już pisałam, że się postaram, i że będzie regularnie… No nie wyszło to moje staranie. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.

Ale wracam. Wracam jak zwykle i mam mnóstwo zaległych rzeczy Wam do pokazania i przegadania!

Przez ostatni miesiąc wielu rzeczy musiałam się nauczyć, ale to było pierwszy raz uczenie się nie tylko dlatego, że trzeba, ale głównie dla samej siebie. Tak, aby faktycznie tą wiedzę przyswoić, a nie tylko zakuć i zapomnieć. Powiem Wam, że jak człowiek już ładnych kilka lat się nie uczy w sensie – siedzi z materiałami, notatkami i zakuwa – to trochę ciężko do takiego trybu powrócić. Studia za mną już ładnych parę lat, więc się człowiek odzwyczaił.

Teraz już „po” wszystkim, mogę wrócić z czystym sumieniem do seriali, książek i pisania. I już mam super nowość na celowniku – nowość dla mnie oczywiście! Serial „Rok za rokiem” na HBO GO – jest to miniserial składający się z sześciu odcinków i jestem dokładnie w połowie. Ogląda się go tak, że puszczasz pierwszy odcinek i… nagle uświadamiasz sobie, że skończył się właśnie trzeci. Najfajniejsze w fabule jest to, że akcja dzieje się tam bardzo szybko bez zbędnych dłużyzn, a poznajemy życie brytyjskiej rodziny na przestrzeni bodajże 15 lat i z ich perspektywy śledzimy bardzo burzliwe przemiany polityczne, społeczne i technologiczne. Ja bym określiła ten serial mianem politycznej wersji Black Mirror. Dodatkowo rola Emmy Thompson – złoto! Pisząc te słowa nie mogę się wręcz doczekać kolejnych odcinków, a pewnie dziś – max jutro będę po całości. Mała podpowiedź – omijajcie krótkie zapowiedzi kolejnego odcinka pojawiające się po napisie „Next Time” – zdradzają one zdecydowanie zbyt wiele i moim zdaniem psują tylko przyjemność oglądania.

Wspomnę Wam jeszcze o fajnej wystawie w muzeum POLIN, bo gdyby ktoś nie wiedział to poza stałą ekspozycją POLIN ma też wystawy czasowe. Tym razem mamy wystawę, która z pewnością przypadnie do gustu fanom architektury. „Gdynia – Tel Awiw” pokazuje, że miasta dzielące 3000km są do siebie bardzo podobne pod względem modernistycznej architektury i wspólnej polsko-żydowskiej historii. Ja już byłam na wystawie dwa razy – raz z grupą Instagramerów świeżo po otwarciu wystawy (bo nie ma co ukrywać, ale biała wystawa jest bardzo „instafriendly” i muzeum doskonale zdaje sobie z tego sprawę) i drugi raz z Radkiem. Wystawę możecie zwiedzać do 3 lutego 2020, więc na spokojnie 😉

POLIN Gdynia - Tel Awiw

Teraz czeka mnie cała sterta książek do nadrabiania – nowy Springer, nowa książka autorów „Szeptów Kamieni”, milion innych pozycji, które mam na Kindlu, a które grzecznie czekają na swoją kolej. Ale Kindle ma teraz rywala, bo zaczęłam się interesować grafiką… Tak mi jakoś przyszło do głowy, że fajnie byłoby przelewać obrazy z odmętów mojej wyobraźni na ekran rysując. No i zaczęłam rysować (aplikacja Procreate na iPady to jest złoto <3 ) – dlatego wieczorem czasem mam mały dylemat – czytać, czy rysować? Na razie bez bicia przyznaję, że rysowanie wygrywa, ale głównie z tego powodu, że sporo muszę jeszcze się w tej aplikacji nauczyć, więc wyszukuję różnego rodzaju tutoriale i na swój sposób próbuję narysować to, co właśnie zobaczyłam przy okazji ucząc się wszystkich fajnych funkcji w apce. Jak ktoś ma takie ciągoty również, to szczerze polecam.

Ok, kończę już ten mój przydługi wstęp i lecę pisać Wam moje kosmetyczne nowinki, a się tego całkiem sporo nazbierało!