Kiedy już dwa tygodnie praktycznie nie wychodzisz do ludzi, nie masz kogo zapytać i pada w końcu na Twojego chłopaka:

Ja: Jak wygląda moja okolica pod oczami?
Radek: Yyy… Nie wiem jakiej odpowiedzi ode mnie oczekujesz…

Przyznam, że skuszona recenzjami i dodatkowo zachęcona opcją darmowej dostawy zamówiłam najnowszy puder z PAESE – chodzi oczywiście o ten puder, który jest przeznaczony do pudrowania okolicy pod oczami – Puff Cloud. Czy faktycznie widzę różnicę?

Opakowanie

Zacznę jednak od opakowania, a do samego pudru i efektu jaki daje przejdziemy potem. Puder przychodzi do nas w bardzo estetycznym, beżowym kartoniku, który jest matowo-gumowy w dotyku. Wszystkie napisy na opakowaniu są w kolorze białym, co sprawia bardzo eleganckie wrażenie. Nazwa marki oraz samego pudru jest dodatkowo wytłoczona. Przyznaję, że po samym kartoniku można pomyśleć, że kupujemy droższy produkt, a nie puder za 25zł.

Sam puder zamknięty jest w plastikowym słoiczku z wieczkiem w kolorze kartonika. Na wieczku mamy jedynie nazwę marki napisaną białą czcionką i tu trochę żałuję, że marka nie wykorzystała tej ładnej grafiki chmurki z nazwą pudru Puff Cloud.

Na duży plus jednak zasługuje sama budowa słoiczka – w środku mamy wygodne zamknięcie z sitkiem, dzięki któremu puder się nie wysypuje i łatwo go dozować podczas używania.

Puder

A co z samym produktem?

Muszę Wam szczerze powiedzieć, że jakoś szału nie ma. Nie widzę zbytniej różnicy w tym, jak wygląda on na skórze pod oczami w porównaniu do pudru Peach Perfect z Too Faced lub mojego ostatniego ulubieńca, czyli Lock It od Kat Von D (teraz już KVD Vegan Beauty).

Puder jest bardzo miałki, w dotyku czuć, że ma właściwości wygładzające, ale nałożony na korektor wygląda niemal tak samo jak wspomniane wyżej pudry. Sprawdziłam go na trzech korektorach: Fenty, Tarte i L’Oreal – wszędzie efekt jest taki sam. Moja skóra twarzy w ciągu dnia się przetłuszcza i to co zauważyłam dodatkowo przy stosowaniu tego pudru to fakt, że mój tusz do rzęs niestety zrobił lekką pandę pod okiem mniej więcej w połowie dnia. Co mi się nie zdarza przy innych pudrach, a dość dokładnie zabezpieczam obszar pod okiem, aby właśnie tej pandy uniknąć. Więc nie jest to dobry produkt dla osób, które z odbijaniem się tuszu pod oczami mają problem. Przyznam Wam, że byłam tym bardzo zdziwiona, ponieważ w samym wyglądzie, puder wydaje się, że trzyma mat przez cały dzień.

Plusem jest na pewno jego cena – za 5,3g produktu płacimy w zależności od drogerii około 25zł. Ostatnio nawet gdzieś mignęła mi promocja i widziałam, że już za 19zł można go zamówić.

Jak się pewnie domyślacie, nie będzie to mój ulubieniec, ale skoro już go mam to go zwyczajnie zużyję. Raczej drugiego opakowania nie kupię, bo owszem jest tani, tylko po co mi dwa pudry, skoro ten, który nakładam na całą twarz (KVD) daje mi ten sam efekt?